Pytania-odpowiedzi
Nie pcham się – kandyduję, bo wierzę, że w radzie nadzorczej powinni być też ludzie spoza układów i grup interesu. Od 22 lat pracuję w KGHM, wiem, jak wygląda ta firma od środka. Wiem, co działa, a co się psuje. Nie potrzebuję zaplecza, żeby mieć własne zdanie i odwagę je wyrazić.
Każdy ma prawo startować i przedstawić swoją wizję. Moja kandydatura nikogo nie rozbija – daje wybór. W demokracji wybór to nie zagrożenie, tylko wartość. Jeśli ktoś uważa, że doświadczenie i niezależność nie są potrzebne, ma prawo głosować inaczej. Ale ja chcę dać alternatywę tym, którzy wierzą, że w radzie powinien być ktoś spoza układów.
Doskonale rozumiem, co to odpowiedzialność. W utrzymaniu ruchu błędy kosztują czas, pieniądze i bezpieczeństwo ludzi. Wiem, jak to jest podejmować decyzje pod presją. W radzie nadzorczej skala jest inna, ale zasada ta sama: odpowiedzialność, rozsądek i konsekwencja.
Nie mam tytułów, mam doświadczenie. Przez 22 lata poznałem, jak naprawdę działa KGHM – od poziomu wydziału po skutki decyzji strategicznych. Rada nadzorcza potrzebuje ludzi z różnych perspektyw – także tych, którzy widzą, jak decyzje z góry wpływają na rzeczywistość na dole. Ja właśnie taką perspektywę wnoszę.
Nie szukam stanowisk, tylko możliwości działania. Całe zawodowe życie spędziłem w tej firmie. Nie idę po karierę, tylko po to, żeby głos pracowników miał realne znaczenie. Nie mam nad sobą żadnych układów ani partii – to daje mi wolność i odwagę mówić to, co trzeba, nie to, co wypada.
Załogę reprezentuje ten, kto zna jej problemy i ma odwagę o nich mówić, nie ten, kto ma wpływy. W radzie nadzorczej potrzeba równowagi – ludzi z doświadczeniem w kopalniach, w hutach, i takich, którzy nie są od nikogo zależni. Tylko wtedy reprezentacja pracowników jest prawdziwa.
Może i nie wybiorą, ale przynajmniej spróbuję. Wolę spojrzeć ludziom w oczy i powiedzieć, że próbowałem coś zrobić, niż siedzieć cicho i narzekać. W KGHM zawsze szanowałem ludzi, którzy mają odwagę działać – nie tylko tych, którzy mają poparcie.
Rada nadzorcza nie ma zarządzać, tylko nadzorować – czyli patrzeć krytycznie, zadawać pytania, analizować decyzje. Do tego nie trzeba być prezesem, tylko mieć zdrowy rozsądek, wiedzę o firmie i odwagę mówić prawdę. A tego mi nie brakuje
Jestem w KGHM od 22 lat. Zawsze pracowałem rzetelnie i uczciwie. Jeśli komuś przeszkadza, że zwykły pracownik chce działać na rzecz firmy i załogi, to nie ze mną jest problem. Kandyduję w dobrej wierze i z pełną świadomością tego, co robię.
Bo KGHM to nie tylko miejsce pracy – to nasze wspólne dobro. Po tylu latach czuję, że mam obowiązek zabrać głos i wnieść coś więcej niż tylko swoją codzienną pracę. Jeśli każdy będzie się bał ‘narażać’, to nic się nigdy nie zmieni.